Morsowanie

Żyjemy w czasach, w których nasza wydolność fizyczna i psychiczna jest sukcesywnie osłabiana przez styl życia, który prowadzimy i środowisko, w którym się znajdujemy.
Stres, ciągły pośpiech, niewłaściwa dieta, brak ruchu, przebywanie w zamkniętych, klimatyzowanych lub przegrzewanych pomieszczeniach, niewystarczająca ilość snu lub niewłaściwy sen, brak kontaktu z naturą… to są czynniki, które prowadzą do systematycznego przeciążania naszego układu nerwowego, osłabiają naszą odpowiedź immunologiczną, prowadząc do powstawania przewlekłych, wieloukładowych, ciężkich do leczenia przez konwencjonalną medycynę chorób.
Mam tutaj na myśli problemy kardiologiczne, nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, wszelkie zaburzenia hormonalne, choroby autoimmunologiczne, depresję i szereg innych.

Powodów do morsowania jest mnóstwo a zimne kompiele wskazane są dla prawie każdego. W moim gabinecie pacjenci często słyszą, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Morsowanie to idealne narzędzie do normalizowana pracy układu nerwowego i wzmacnia naszej odpowiedzi immunologicznej. Jego bezpośredni wpływ na praktycznie każdy układ naszego ciała, oraz jego skuteczność, od lat potwierdzana jest w licznych badaniach naukowych.

Dla mnie morsowanie przede wszystkim kojarzy się z przekraczaniem swojej strefy komfortu, ćwiczy silną wolę, wzmacnia odporność na niewygody.
Uodparnia na mróz, chłód, wiatr i wilgoć. Dlatego poza konkretnymi jednostkami chorobowymi poleciłabym morsowanie osobom, które nie przepadają za zimą w Polsce 🙂

Często moi pacjenci pytają się dlaczego to robię, a znajomi patrząc jak wskakuję w zimę do potoków, rzek, mórz lub innych akwenów wodnych komentują pod nosem, że oszalałam.
Morsowanie to nie tylko wejście do zimnej wody z rękoma w górze, to cały rytuał poprzedzony medytacją i rozgrzewką. Odbywa się najczęściej w otoczeniu przepięknej natury, w miłym towarzystwie, kończy się przyjemną satysfakcją i odczuciem spokoju. To moja forma dbania nie tylko o zdrowie ale też ciało i ducha 🙂

Polecam!

Jagoda

Przewiń do góry